Ułatwienia dostępu

Rozoom

KMiNa Lab. Krytyczne myślenie – co to takiego?

Dwie osoby, wyobrażenie myślenia i rozmowy
tekst: Piotr Żabicki


Otwieramy przestrzeń poświęconą krytycznemu myśleniu! KMiNa Lab (Krytyczne Myślenie i Nauka) to zarówno teksty i inne wirtualne materiały poświęcone poznawaniu świata i podejmowaniu decyzji (tak, tym zajmuje się krytyczne myślenie), jak i realne spotkania z praktykami. Podpowiedzą oni, jak szukać i sprawdzać informacje oraz jak nie dać się złapać w pułapkę fake newsów.

Zaczynamy od początku i zadajemy pytanie: „Krytyczne myślenie? Czy to krytykowanie wszystkiego dookoła?”

Wyobraźmy sobie, że nasz umysł to osobisty komputer. Jedną z jego aplikacji systemowych, jedną z tych, które odpowiadają za wyjątkowo ważne elementy naszego istnienia, jest „myślenie krytyczne”. Tak nazywamy szczególny sposób poznawania i rozumienia świata, opowiadania się za określonymi opiniami i dokonywania wyborów na ich podstawie. Myślenie krytyczne może między innymi powstrzymać nas przed ślepą wiarą w reklamowe obietnice, nabraniem się na fake newsa o tym, że jacyś ludzie mają skrajnie wrogie zamiary albo szerzeniem poglądów charyzmatycznego uzdrowiciela, który twierdzi, że najlepsza jest dieta wykorzystująca tylko jajka i szczaw.

Pytania, pytania, pytania

Jest sobotni, leniwy poranek. Przewijasz internet i natrafiasz na artykuł: "Naukowcy odkryli, że picie ciepłej wody w poniedziałek przedłuża życie o 20 lat". Twój pierwszy odruch? Super - opowiem o tym babci. Ale moment! Czy to źródło jest wiarygodne? Gdzie są dowody? Kto to są ci "naukowcy"? I co z tym poniedziałkiem?

Tak właśnie uruchamia się myślenie krytyczne - umiejętność, bez której współczesny człowiek jest jak żaglowiec bez mapy w morzu pełnym skał i płycizn.

Co jednak istotne, myślenie krytyczne nie polega na automatycznym zaprzeczaniu wszystkiemu dookoła - to nie jest zmasowana krytyka każdej rzeczy. Dużo ważniejsze jest w takim rozumowaniu zadawanie (czasem z uporem) różnorodnych pytań: skąd to wiadomo, czy to naprawdę wynika z przedstawionych faktów, co w tym wszystkim może być nie tak i… czy przypadkiem sam siebie nie oszukuję.

W inny sposób można też opisać myślenie krytyczne jako nawyk hamowania wtedy, kiedy inni zwykle się rozpędzają. Internet pokazuje nagłówek: „Nowa dieta: jedz tylko jajka i szczaw, by zachować ekstra zdrowie”, a ty zamiast entuzjastycznie przekopywać lodówkę w poszukiwaniu tych produktów, pytasz: kto to badał, na ilu osobach, kto za to zapłacił, jakie są inne wyjaśnienia, itd. To właśnie tego rodzaju pytania, wynikające z działania krytycznego myślenia, sprawią że nie jesteś już tylko odbiorcą informacji, ale stajesz się kontrolerem ich jakości.

Myślenie krytyczne to więc proces wzięcia informacji pod lupę, polegający na świadomym zastanawianiu się nad treścią, weryfikowaniu źródeł i ocenianiu argumentów przed podjęciem decyzji. A w uproszczeniu: to umiejętność pytania "czy naprawdę tak jest?" zamiast automatycznej wiary we wszystko, co do nas dotrze.

Ale myślenie krytyczne to nie tylko umiejętność - to postawa i nawyk umysłu. To rozumienie, że świat jest skomplikowany, że każde twierdzenie może zawierać błąd, i że nasza własna pewność i pamięć też mogą nas zwieść na manowce.

„Blank Signature” (znany także jako: Le Blanc-Seing lub La Carte Blanche, co w tłumaczeniu odnosi się do wyrażenia: "mieć wolną rekę") obraz René Magritte’a z 1965 r.

Na pierwszy rzut oka to pejzaż. Okazuje się jednak, że przestrzeń została celowo „zepsuta”. Magritte zastosował tu zjawisko, które nazywa się konfliktem okluzji. Nasz mózg klasyfikuje głębię poprzez przyjęcie, że obiekt, który częściowo zasłania inny obiekt, jest oceniany jako znajdujący się bliżej.

Tytuł obrazu i sprzeczności w nim obecne można interpretować jako „umowę z rzeczywistością”. Obraz przedstawia się jako dokument, ale logiczny sens przestrzeni jest w nim nieokreślony – zostaje nam oddany in blanco do samodzielnego przetworzenia.

Czy nie jest to bliskie myśleniu krytycznemu, które z obrazu rzeczywistości ma "wyjąć" rzeczywistość taką jaka ona jest?

Zapraszamy na KMiNa Lab 01

Już jesienią 2026 r. zapraszamy na KMiNa Lab 01 do krakowskiego Cogiteonu (sala Eon).

To idealne wydarzenie dla młodych ludzi i nauczycieli, którzy chcą odczarować nudną teorię. Czeka nas ponad 2 godziny prezentacji, rozmów i przykładów.

W planie dwa angażujące publiczność wykłady (wprowadzenie do krytycznego myślenia oraz metoda naukowa na co dzień) oraz dyskusja ekspertów – taka, w której niekoniecznie chodzi o to, by pokazać kto jest ważniejszy, ale o to, by się zrozumieć.

To będzie super inspiracja!

Kiedy umysł błądzi

I tu zaczyna się ciekawa historia, bo nasz mózg wcale nie został zaprojektowany do spokojnego poszukiwania dowodów i argumentów. Jest raczej jak komputer-spryciarz: pełen skrótów, trików, zapisanych na sztywno „ustawień domyślnych”, które kiedyś pomagały (np. przetrwać w naturze), a dziś potrafią narobić niezłego zamieszania.

Te „ustawienia domyślne” to błędy poznawcze. Gdy słyszysz, że „kiedyś to ludzie byli bardziej chętni do pomocy” i automatycznie kiwasz głową na tak, to przecież wcale nie dlatego, że przeanalizowałeś dane socjologiczne z ostatnich stu lat, z pięćdziesięciu krajów, zbierane wśród różnych grup ludzi. Po prostu mózg chętniej sięga po sielankowe wspomnienia, które nie wymagają zaangażowania, niż po fakty, które mogą okazać się niejednoznaczne - tak uruchamia się efekt różowych okularów wobec przeszłości. Kiedy po obejrzeniu reportaży o wypadkach samolotowych zaczynasz się bać latania, choć statystyka mówi, że to wciąż najbezpieczniejszy środek transportu, włącza się błąd poznawczy zwany efektem dostępności: im coś wyraźniej jest obecne dla zmysłów i zapamiętane w głowie (np. przez wiadomości z mediów), tym bardziej wydaje się być prawdziwe. Myślenie krytyczne polega na tym, żeby zauważyć te sztuczki własnego mózgu i powiedzieć mu grzecznie: „dzięki przyjacielu za wsparcie i troskę, ale daj mi chwilę a sprawdzę to jeszcze”.

Podobnie jest z błędami argumentacyjnymi. Codziennie słyszysz je w mediach, w dyskusji polityków, a czasem pewnie i w domu. Ktoś mówi: „Jeśli nie popierasz tej ustawy, to na pewno jesteś przeciwko naszemu krajowi”. To klasyczny fałszywy dylemat: udawanie, że są tylko dwie możliwości - jeśli nie jesteś za jednym (ustawą) to znaczy, że nie jesteś też za czymś innym (za krajem). A przecież to nie musi się łączyć!

Ktoś popiera swoje poglądy, mówiąc: „Przecież wszyscy tak uważają”. To argument odwołujący się do popularności, jakby prawda zależała od wyników głosowania. Albo: „Nie możesz mówić o muzyce, przecież nawet nie umiesz grać na gitarze” - to atak na osobę (jej cechy) zamiast na jej argumenty. Gdy już poznasz te wszystkie pułapki i zaczniesz je dostrzegać, dobrze też wiedzieć, że myślenie krytyczne nie polega na tym, żeby triumfalnie krzyczeć: „Proszę Państwa! Uwaga: błąd!”, a bardziej, aby w głowie zaświeciła się ostrzegawcza lampka: „Czy to, co właśnie usłyszałem, naprawdę dowodzi tego, czego ma dowodzić?”.

Manipulacje, dezinformacje, fake newsy

Cała ta sprawa nabiera szczególnego znaczenia, gdy wchodzimy na teren dezinformacji i fake newsów. Internet jest czymś wspaniałym, ale też niepokojącym równocześnie, bo każdy może się w nim wypowiadać. Problem w tym, że wielu robi to nie po to, by informować, ale by manipulować. Fake news ma zasiać zamęt: prosty przekaz, mocne emocje i zwykle bardzo słabe źródła. „Naukowcy z USA potwierdzili, że szczepionki spowalniają rozwój intelektualny” - brzmi poważnie, ale jeśli nikt nie podaje nazwisk, instytutu, czasopisma, numeru publikacji, nie opisuje badań - to taka wiadomość jest mniej więcej tyle ważna, ile opowiadanie o „znajomym kuzyna kolegi wujka, który przyrzeka, że wracając do domu wieczorem widział UFO”.

Image

Myślenie krytyczne w erze fake newsów to nawyk robienia krótkiego śledztwa: kto to napisał, gdzie to się ukazało, czy ktoś to zweryfikował, czy inne, niezależne źródła podają to samo, czy są mocne dowody potwierdzające wnioski czy tylko dużo wykrzykników i emocjonalnych słów typu „niesamowite”, „niewyobrażalne”. To wielka umiejętność mówienia sobie „sprawdzam” — zanim klikniesz „udostępnij” i pomnożysz tym samym sterty internetowego wysypiska śmieci. To także czujność właśnie na emocje - im bardziej ktoś lub coś próbuje cię oburzyć, przestraszyć lub zachwycić, tym bardziej warto zwolnić i włączyć tryb „szybka kontrola”. Prawdziwe informacje potrafią być szokujące, ale zazwyczaj nie krzyczą do ciebie wielkimi literami i obietnicą natychmiastowego poznania największych sekretów w dziejach ludzkości.

Uruchom metodę naukową

Jednym z rodzajów myślenia krytycznego jest wiedza naukowa. Mówiąc inaczej nauka posługuje się specjalną ścieżką postępowania - tzw. metodą naukową, którą możemy traktować jak gotowy przepis wraz z przykładami, aby odkrywać, wnioskować i wcielać w życie różne pomysły i wynalazki. Taki przepis można sprowadzić do kilku kroków: 1. Pytanie lub problem do rozwiązania, 2. Hipoteza - czyli prawdopodobna odpowiedź/rozwiązanie, 3. Eksperyment - sprawdzenie hipotezy w obserwacji i badaniach, 4. Wnioski i publikacji wyników. W tym przepisie kluczowa jest falsyfikacja - czyli możliwość obalenia wniosków, jeśli pojawią się odpowiednie fakty. Tylko takie wnioski są naukowe, która można podać falsyfikacji. Stwierdzenie „wszystkie żyrafy mają plamy” jest naukowe, bo istnieje szansa na jego obalenie (załatwi to obserwacja jednej żyrafy, która nie posiada tego typu ubarwienia). Twierdzenie „w kamieniach mieszkają trolle, których nikt nie zobaczy, jeśli one nie zechcą” jest z naukowego punktu widzenia słabe, bo trudno wskazać eksperyment, który mógłby to zdanie potwierdzić (czyli zmusić trolle do ujawnienia się na żądanie).

Nauka bardzo wspiera sceptycyzm - to naturalny sprzymierzeniec w dążeniu do poznania świata. I nie chodzi o stereotypowego marudę, który na wszystko odpowiada „nie wierzę”, tylko o kogoś, kto mówi: „jestem gotów to zaakceptować, ale pokaż mi dobre dowody”. Sceptyk nie jest z zasady przeciwko wszystkiemu; raczej ustawia wysoko poprzeczkę - im bardziej niezwykłe twierdzenie, tym mocniejszych dowodów wymaga. „Chleb kosztuje mniej niż 5 zł” - wystarczy, że jako dowód pokażesz rachunek z odpowiednią ceną. „Znalazłem sposób ożywienie wymarłych zwierząt” - tu przyda się nieco więcej argumentów niż link do filmu na TikToku.

Image

Jeszcze co nieco o myśleniu krytycznym…

Wszystkie te wątki dotyczące krytycznego myślenia - błędy poznawcze i argumentacyjne, dezinformację, metodę naukową, sceptycyzm, weryfikację źródeł - łączy kilka cech wspólnych. Po pierwsze: gotowość, by nie brać niczego za oczywiste tylko dlatego, że „wszyscy tak mówią” albo „zawsze tak było”. Po drugie: orientacja na dowody - zamiast pytać „kto to powiedział” (choć to też bywa ważne), pytamy „jak to potwierdzić”. Po trzecie: akceptacja możliwej zmiany zdania, jeśli pojawią się nowe, lepsze argumenty. To ważna cecha: w naszej kulturze, w której konsekwentne trzymanie się swojego stanowiska jest uznawane za siłę charakteru, przyznanie „myliłem się” jest aktem odwagi i zasługuje na szacunek.

Myślenie, o którym mówimy, oprócz tego że jest krytyczne dobrze opisują także inne słowa. Jest ono więc także:

>> racjonalne (bo opiera się na rozumie, nie na kaprysie),

>> ostrożne (nie rzuca się na pierwszą lepszą informację, tak jakby każda miała wartość słów proroczych),

>> systematyczne i dociekliwe (zamiast chaotycznych skojarzeń używa uporządkowanych kroków poznawania i rozumienia, w tym mnóstwa pytań),

>> pokorne (uznaje własną omylność),

>> empiryczne (lubi mocne dowody z analiz i obserwacji bardziej niż efektowne przemówienia i bajeranckie filmiki).

To brzmi poważnie, ale w praktyce myślenie krytyczne nie wygląda jak siedzenie nad traktatem filozoficznym. To drobne, codzienne nawyki: sprawdzenie, czy artykuł nie jest reklamą; uświadomienie sobie, że zasłyszana historia jednej osoby nie jest wystarczającym dowodem na to, że dane leki nie działają; zastanowienie się, czy niechęć do jakiegoś poglądu wynika z argumentów, czy np. z tego, że nie lubimy osoby, która go głosi. To także umiejętność dostrzegania własnych błędów (i śmiania się z nich), kiedy złapiesz się na tym, że właśnie:

>> uwierzyłeś nagłówkowi tylko dlatego, że zgadza się z twoją opinią,

>> oburzyłeś się na komentarz, którego nie przeczytałeś do końca,

>> uznałeś zdjęcie ewidentnie wyprodukowane przez AI za „dowód”, na to, iż na Kamczatce spadło tyle śniegu, że przykrył on wielopiętrowe bloki.

Dobra wiadomość jest taka, że myślenie krytyczne da się trenować. To trochę jak praca z programem komputerowym: im częściej go używasz, tym łatwiej przychodzi ci zauważanie luk, niedopowiedzeń, braków. Zła wiadomość jest natomiast taka - że tej krytycznie myślącej aplikacji nie da się zainstalować jednym kliknięciem. Ale jeśli zaczniesz od prostego nawyku: „zanim uwierzę, zapytam dlaczego i skąd to wiem”, to tak naprawdę zrobiłeś już najważniejszy krok.

Reszta to tylko praktyka - oraz pogodzenie się z faktem, że od czasu do czasu będziesz musiał przyznać samemu sobie: „dobra, tu dałem się zrobić w balona”. A to, paradoksalnie, jest jeden z najlepszych znaków, że myślisz krytycznie.

Podobne artykuły